Szkolenie AI w Holandii po polsku „Jak ja to robię”.Zrób krok w przód i wyprzedź 90% swojej konkurencji: własne IT zamiast zewnętrznych moderatorów.
Największy koszt strony internetowej, aplikacji webowej czy automatyzacji to nie faktura wystawiona przez zewnętrznego dostawcę usług, a czas, który tracisz, czekając w kolejce na realizację pomysłu, aktualizację strony czy optymalizację oprogramowania.
Zapytaj przedsiębiorcę, kto zmienia mu tekst na stronie. Zwykle usłyszysz nazwisko kogoś z zewnątrz i westchnienie. Bo poprawka jednego akapitu to nie jest poprawka jednego akapitu: to zgłoszenie, wycena, kolejka, runda poprawek i faktura. Za coś, co technicznie trwa minutę.
Rachunek, którego nie ma na żadnej fakturze
Koszt zlecania widać w księgowości i każdy potrafi go policzyć. Prawdziwy rachunek jest gdzie indziej: w rzeczach, których NIE robisz, bo nie chce Ci się ich zlecać. Nie poprawiasz opisu usługi, bo szkoda zachodu. Nie dodajesz podstrony pod nową ofertę, bo to znowu cały projekt. Nie testujesz pomysłu, bo najpierw trzeba by kogoś zaangażować i zapłacić za próbę, która może się nie udać.
I tak strona zastyga w wersji sprzed dwóch lat. Nie dlatego, że jest zła, tylko dlatego, że każda zmiana ma swoją cenę i swoją kolejkę. Firma, która potrafi sama wejść w swoje treści, zachowuje się inaczej: poprawka wchodzi tego samego dnia, a nowa usługa dostaje własną podstronę tydzień po pomyśle, nie kwartał później. To nie jest oszczędność. To inne tempo prowadzenia firmy.
Dlaczego to naprawdę stawia Cię przed 90 procentami
Nie dlatego, że nauczysz się programować. Nie nauczysz się i nie o to chodzi. Chodzi o to, że przestajesz być zależny. Po szkoleniu masz na własnym komputerze środowisko, w którym mówisz zwykłymi słowami, czego chcesz, a system to buduje: stronę, zmianę, automatyzację, szkielet aplikacji. Twoje konta, Twój serwer, Twoje pliki - nic z tego nie zostaje u mnie.
Rozejrzyj się po swojej branży i policz, ilu konkurentów tak pracuje. Właśnie dlatego to jest przewaga. Nie dlatego, że narzędzia są tajne, bo nie są, tylko dlatego, że prawie nikt nie poświęcił jednego dnia, żeby postawić je u siebie i zrozumieć. Ten jeden dzień jest całą różnicą między firmą, która czeka na dostawcę, a firmą, która sama odpowiada za swoje cyfrowe dobra.
Widoczność to nie jest robota raz na dwa lata
Kiedyś stronę robiło się raz i stała. Dziś optymalizacja SEO, kontrola fraz kluczowych i ich optymalizacja, śledzenie trendów AI oraz dopasowanie struktury strony do wyszukiwarek opartych na modelach językowych to praca ciągła. Poważny audyt strony należy dziś wykonać raz w miesiącu, a co najmniej raz na kwartał. Solidnie, nie na oko.
I tu wraca ten sam rachunek: firma, która zleca każdy audyt na zewnątrz, robi go rzadziej, niż powinna, bo za każdym razem jest to wycena i kolejka. Firma, która potrafi to sama, sprawdza się co miesiąc, bo to kwestia jednego wieczoru. Tego też nauczę Cię na szkoleniu, jeśli akurat tego potrzebujesz.
Uczciwie: co się zmienia, a co nie
Nie obiecuję, że po jednym dniu pożegnasz wszystkich dostawców. Duże wdrożenia, projekty graficzne i skomplikowane systemy dalej robi się z kimś, kto robi to zawodowo. Zmienia się to, co najczęstsze i w skali roku najdroższe: drobne zmiany, aktualizacje, poprawki tekstów, nowe podstrony, proste automatyzacje i optymalizacja pod wyszukiwarki. Czyli większość zgłoszeń, które dziś czekają w cudzej kolejce.
Szkolenie nazywa się „Jak ja to robię” i to nie jest przypadek
Nie uczę teorii ani cudzych metod. Pokazuję dokładnie ten warsztat, w którym powstała strona, którą właśnie czytasz, w którym wystawiają się faktury wychodzące po zakupie i w którym chodzą automatyzacje pilnujące projektów. Ten sam terminal, te same narzędzia, ta sama kolejność ruchów. Stąd nazwa.
Jeden dzień, cztery godziny przy jednym stole, a jeśli trzeba, to dłużej i bez dopłat, u Ciebie w Holandii i po polsku. Wychodzisz nie z notatkami, tylko z działającym środowiskiem na własnym komputerze i własnych kontach. Szczegóły, cena i zapisy są na stronie szkolenia „Jak ja to robię”.
A jeśli wolisz mieć to z głowy
Nie każdy chce siadać do terminala i to jest zupełnie w porządku. Dlatego jest druga droga: mogę wejść do Twojej firmy jako osoba prowadząca IT, na warunkach ustalonych indywidualnie i w wymiarze, który ma sens przy Twojej skali. Wtedy nie kupujesz umiejętności, tylko spokój: ktoś odpowiada za strony, systemy i automatyzacje, a Ty wracasz do swojej roboty. Napisz i pogadajmy o warunkach.
Obie drogi prowadzą w to samo miejsce: Twoje cyfrowe sprawy przestają być czarną skrzynką. Szkolenie "Jak ja to robię" uczy ogarniać je samodzielnie, a współpraca zdejmuje je z głowy. Wybór zależy od tego, czego w firmie masz mniej: czasu czy pieniędzy.